Homeless

Ekonomia nieba

Jezus powiedział do przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: „Gdy wydajesz obiad, albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół, ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”. Łk 14, 12-14

Komentarz:

Na ziemi, jeśli syn jest niewypłacalny, kto zapłaci jego długi? Nikt, z małymi wyjątkami od reguły. Wg reguł Nieba, jeśli syn jest niewypłacalny, jego zobowiązania bierze na siebie Ojciec. Na ziemi jest oko za oko, ząb za ząb a złotówka za złotówkę – z niewielkimi odsetkami ;-). A w Niebie…? W Niebie jest wg hojności Ojca… Zawsze więcej niż jeden do jednego. Jaki z tego wniosek? Jeśli dajesz wg ziemskiego prawa, dostaniesz tyle ile dałeś, żeby zyskać naprawdę wielkie „sumy” trzeba znaleźć niewypłacalnego syna i go obdarować 😉 mając na względzie „niebiańskie zyski”.

Czy w dzisiejszym czytaniu chodzi o to, żeby nakarmić głodnego? Ubogi, chory, chromy, ślepy… pewnie cierpi niedostatek…, ale gdyby o to chodziło Jezus mógłby powiedzieć: „kiedy wydajesz ucztę, poślij przez swoje sługi trochę żywności dla ubogich”. A Jezus mówi „kiedy urządzasz przyjęcie ZAPROŚ ubogich…”, bardziej niż o żołądek, chodzi Mu o przywrócenie godności człowiekowi wykluczonemu. Jezus mówi – pozwól mu przypomnieć sobie o swojej wartości, na chwilę poczuć jakby był członkiem twojej rodziny, kimś ważnym. A ponieważ nie może się Tobie odwdzięczyć, Ojciec jego, który jest w niebie, a jest sprawiedliwy, weźmie na siebie zobowiązanie wynagrodzenia Tobie – „będziesz szczęśliwy”.

Jednak nie tylko materialnie wykluczonych masz wokół siebie… Masz jeszcze ślepych, którzy nie rozróżniają dobra od zła, ułomnych emocjonalnie, którzy nie oddadzą ci miłości za miłość, chromych, którzy ze strachu nie są w stanie zrobić nawet jednego kroku w życiu sami… „Kiedy wydajesz ucztę…”, zaproś ich, mimo że wiesz, że Ci nie odpłacą, bo „nie mają czym”, nie są zdolni z uwagi na swoją ułomność. Zaproś ich niech się najedzą przy Twoim stole do syta. Czym? Tym wszystkim, czego u Ciebie jest pod dostatkiem, a co masz z ręki Boga: światło w rozróżnianiu dobra i zła, dar męstwa i rozeznawania w podejmowaniu decyzji, bezinteresowna miłość…, to czego każdy z nich cierpi głód. Na tym świecie nazwą to wykorzystywaniem…?, w Niebie, „dobrym interesem” 😉

To do: Rozejrzyj się poza krąg swoich najbliższych „pełnych łaski” ;-), „najedzonych” i zobacz, może ktoś żebrze.