Bankier z żoną

Pozyskujcie przyjaciół… za kasę!

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobra kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował, albo z tamtym będzie trzymał a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Powiedział więc do nich: „ To wy właśnie udajecie wobec ludzi sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych”. Łk 16, 9-15

Komentarz:

Kupować przyjaciół? Pozyskiwać ich za pieniądze? Myślisz sobie, że to nic nowego… ludzie na całym świecie świecie nie robią nic innego od wieków! Tak, tylko z jakim skutkiem, skoro zazwyczaj, kiedy kończy się kasa, kończą się przyjaźnie? Widać chodzi o jakieś inne pozyskiwanie ;-)…

Po pierwsze termin „inwestycji” jest trochę inny. Wszyscy pozyskują przyjaciół na już, na teraz. Żeby pomógł, żeby załatwił, żeby było w czyim cieniu się ogrzać, polansować… A tu trzeba mieć przyjaciół „gdy wszystko się skończy”! To zmienia postać rzeczy – prawda? Siłą rzeczy zmieniają się też narzędzia tzw. „instrumenty inwestycyjne” 😉 … – są dwa: jałmużna i jałmużna! Jedna dla tych, którzy tu na ziemi potrzebują pomocy, druga dla tych, którzy są już po drugiej stronie, ale jeszcze w poważnych tarapatach. O wdzięczność jednych i drugich nie musisz się martwić. Bracia z czyśćca nigdy Ci nie zapomną Twojej najmniejszej dobroci im okazanej, a co z tymi na ziemi? Tu o wdzięczność trudniej 😉 Jednak nie o to chodzi, żeby biedni których wspierasz Cię lubili! Ba, lepiej dla Ciebie czasem, żeby Cię nie znali i nie wiedzieli o Twoim czynie! (Niech nie wie lewa ręka…) Jałmużna sama z siebie „zakrywa wiele grzechów” (tak, Twoich), nawet jeśli obdarowany nie okaże Ci wdzięczności, ani teraz ani nigdy. To Bóg jest tym, który ze swojej hojności wynagradza dających jałmużnę. Załóż się ze mną, że nie da się przelicytować.

Zatem nic, tylko zacząć inwestować, czyli… dawać! Dzisiejsze czytanie mówi nie tylko o pieniądzach. Mówi również o zarządzie „cudzymi dobrami”, czyli tym wszystkim co masz, a co już ustaliliśmy wczoraj, że nie należy do Ciebie. Dlatego pamiętaj, że jałmużna, to nie tylko pieniądz, ale wszystko co z miłosierdzia dajesz potrzebującemu. Modlitwa, uwaga, czas, umiejętności… – znasz uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy. Po co się tego uczyłeś? Żeby wykorzystać teraz! Nakarmić głodnych, napoić spragnionych, przyodziać nagich, dobrze radzić wątpiącym, odwiedzać chorych, pocieszać strapionych… przypomnij sobie. To wszystko są propozycje dla Ciebie.

Siedzisz i myślisz sobie, że to wszystko jest interesowne…, nie może podobać się Bogu. Cóż, nie ja to wymyśliłam ;-). Więc może byś zaufał? Poza tym, o ile sobie przypominam, On jest wszechmocny, nawet na Twojej interesowności może zacząć budować dobro. A czasem właśnie tą interesowność Bóg wykorzystuje, żeby zapraszać ludzi do rzeczy większych…, ale o to się jeszcze nie martw 😉

W perspektywie życia wiecznego, jedyny możliwy dobry z użytek z pieniędzy, to dzielenie się nimi, z biednymi. Pieniądze nie mogą być Twoim Panem, mają być Twoim sługą.

To do: Zastanów się uczciwie, kto tu rządzi: Ty pieniędzmi, czy one Tobą? I ilu masz przyjaciół na „dzień w którym wszystko się skończy” – dla Ciebie… – A potem zrób coś z tym.