Nieuczciwy zarządca

Zapowiadają zwolnienia z pracy…

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: << Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą>>. Na to rzekł rządca sam do siebie: <<Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mnie zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu>>. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: <Ile jesteś winien mojemu panu?>. Ten odpowiedział: <Sto beczek oliwy>. On odrzekł: <Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt>. Następnie pytał drugiego: <A ty ile jesteś winien?> Ten odrzekł: <Sto korców pszenicy>. Mówi mu: <Weź swoje zobowiązanie i napisz osiemdziesiąt>. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie niż synowie światła”.

Komentarz:

Słowo Boga jest żywe, i głębiej przenika niż mecz obosieczny… aż do oddzielenia duszy i ducha…, Tak, niby tak, a Ty siedzisz w swojej ławeczce w koście już może nasty rok i dalej nudzisz się jak mops, albo co gorsza męczysz – jak diabeł na pokucie. Dla Ciebie to ciągle te same historyjki, które znasz już na pamięć i od dawna nie wnoszą nic nowego, coraz regularniej za to niektóre zaczynają Cię drażnić. Ile można słuchać tego samego? To jest powód dla którego mężczyźni uciekają z domu na piwo – bo „ile można słuchać tego samego”. W telewizorze można chociaż kanał zmienić… ;-). Przychodzisz do kościoła w niedziele i ta sama historia…

Żeby te słowa były DLA CIEBIE żywe, musisz je czytać zawsze z myślą o sobie DZISIAJ. Słowo to ma Cię zastać w sytuacji w jakiej jesteś dzisiaj, z tym co Cię męczy i cieszy, co daje nadzieje i co przeraża. TERAZ, DZISIAJ.

Druga ważna rzecz jaką musisz zrobić, to znaleźć siebie w tym słowie. Bo ono jest do Ciebie… Jeśli tak będziesz czytać Ewangelię, zapewniam Cię, że będzie dla Ciebie zawsze nowa. Postawi Cię na nogi lepiej niż poranna kawa, a czasem położy na deski jak Brewster Gołotę już w 23 sek. walki! Czasem będzie jak balsam na ranę, a czasem otworzy wszystkie stare źle zagojone rany i będzie bolało – ale oczyści… Zapewniam jednak, że na pewno, nie będzie nudne! A potem, w miarę czytania, z dnia na dzień (jeśli będziesz czytał uważnie i nie będziesz bał się robić tego do czego Ewangelia Cię zachęca) będziesz wracał do dziwnego stanu… pokoju, lekkości, radości, jasności widzenia różnych spraw… do życia?

Po co ten przydługi wstęp? Bo dzisiejsze słowo właśnie tak musisz usłyszeć. Osobiście! W odniesieniu do siebie samego… Może masz tak jak ja, że całe życie starasz się chodzić na palcach, lawirujesz niemal jak baletnica, żeby nikogo nie potrącić, nie nadepnąć na odcisk, nikomu nie zaszkodzić, ale co najważniejsze – nikogo nie wkurzyć i nie robić sobie wrogów. Ze wszystkimi na świecie starasz się żyć w zgodzie. Ktoś Cię oszuka, nawet nie przeprosi, nie ważne, Ty i tak mu wybaczasz nieproszony, bo nie chcesz prowadzić z nikim wojny. Zachowujesz się czasem jak frajer, żeby tylko nikogo nie urazić, bo mógłby Ci rozgniewany zaszkodzić. Aż śmierdzisz strachem!  A tymczasem masz wroga! Ktoś na Ciebie doniósł. Tak się starasz, a ktoś Cię i tak nienawidzi i jest gotów zrobić wszystko co tylko może, żeby Ci zaszkodzić! Jakiś gad, (tu akurat dosłownie) oskarżył Cię, przed Panem, że trwonisz Jego majątek. Co ty na to? Choć byś nie wiem jak lawirował, masz wrogów – jednego na pewno i ten właśnie nieustannie stoi przed obliczem Boga i Cię oskarża. To lekcja numer jeden – masz wroga!

Lekcja numer dwa – wydało się, że trwonisz majątek, a to co trwonisz, nawet nie należy do Ciebie! Ups… Wydawało Ci się trochę inaczej? Ale powiedz szczerze: „co masz, czego byś nie otrzymał?”. Czas należy do Ciebie? Jeśli masz nad nim kontrolę, możesz go zatrzymać, przyspieszyć – ok jest twój, jeśli nie, nie ściemniaj. Życie należy do Ciebie? Twierdzisz że tak, ok, możesz je sobie odebrać…, ale ani go sobie nie dałeś, ani, choćbyś nie wiem jak się starał, nie jesteś w stanie dołożyć do niego ani minuty. Talenty, uzdolnienia, predyspozycje…? Hmmm… jeśli ich nie wypracowałeś, tylko rozwijasz… to znaczy, że wprawdzie nimi obracasz, ale masz w dzierżawie. Ktoś je wcześniej w Tobie złożył i tylko na określony czas… 😉

Co to wszystko znaczy? Chyba to, że zamiast stawiać się na miejscu bogatego człowieka z dzisiejszej Ewangelii powinieneś stanąć na właściwszym miejscu – zarządcy. I, że doszło do uszu prawdziwego właściciela, że trwonisz Jego majątek. I że utrata zarządu jest REALNA. Co możesz zrobić? Wkup się w łaski innych. Użyj wszystkiego co masz w zarządzie, żeby zmniejszyć długi tych, którzy zaciągnęli je u Twojego Pana! Jednak to co wymieniliśmy do tej pory, jako Twoje aktywa, (czas, życie, zdrowie, talenty, zdolność do modlitwy, nawet pieniądze) to są tylko drobniaki. Prawdziwy majątek, o niepoliczalnej wartości, który wystarczyłby, żeby kupić, zbawić nie tylko całą ziemię ale miliony wszechświatów, też jest w Twojej ręce i w Twoim zarządzie i to właśnie trwonisz najbardziej – to jest Męka, Rany, Ciało, Krew, Śmierć Boga. Ba, samego Boga posiadasz! Trzymasz Go w ręku i jesz. I to też trwonisz… Jak Ci się zdaje, dlaczego słowa Koronki do Miłosierdzia Bożego brzmią: „Ojcze Przedwieczny ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo, najmilszego Syna Twojego a Pana naszego Jezusa Chrystusa…” jak byś miał ofiarowywać coś, czego nie posiadasz??? Ale Ty posiadasz – w zarządzie, za każdym razem kiedy spożywasz Jego Ciało i trwasz w łasce, posiadasz! Skoro dysponujesz takimi dobrami, zarządzaj nimi jak jest Twoim obowiązkiem. To twoja praca, takie masz stanowisko – zarządca. Nie wiesz jak?

To do: Możesz modlić się o nawrócenie grzeszników – ofiarowywać w tej intencji nieustannie Mękę i Krew Boga. Jeśli ktoś źle czyni, pomóc mu i powiedzieć mu o tym, niech sobie nie zakłada pętli na szyję. Możesz modlić się za zmarłych i ofiarowywać za nich Rany Boga. Oni sobie już nie pomogą, Tobie – owszem. Majątkiem Boga spłacaj cudze długi. A kiedy Bóg Cię zwolni, a zwolni… – będziesz miał się do kogo udać po pomoc.