Krzyż

Wielki Post… na serio.

„Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwość i nie porzuca prawa swego Boga. Proszą Mnie o sprawiedliwe prawa, pragną bliskości Boga: „Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Ty tego nie uznałeś?” Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich swoich robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród niegodziwego walenia pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie – czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej postem, który Ja wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: <Oto jestem!>” (Iz 58, 1-9)

Komentarz:

Ok. Być może mój poprzedni wpis był oznaką malkontenctwa. Ba, może wszystkich nas nie doceniam! Zaczynać post z założeniem, że dla większości z nas nic nie zmieni, że czas przeleci przez palce… Może powinnam zacząć zupełnie inaczej…, jak Bóg, który daje kolejny post, kolejną szansę, bo nie spisał nas na jeszcze na straty mimo, że znalazłby kilka powodów…

Może więc wśród nas jest ktoś, kto naprawdę chce przeżyć dobrze ten post? Chce, żeby ten czas był szczególny, żeby coś zmienił. Może chce powstać z martwych…?, wyjść z rutyny, która go zabija, własnych słabości i grzechów, przez które nabiera obrzydzenia sam do siebie, wreszcie zmienić swoje życie…? jeśli Ty jesteś w takiej sytuacji, a nie wiesz co robić, przeczytaj uważnie jeszcze raz program na Wielki Post, który napisał sam Bóg.

A potem działaj. Zacznij od „rozerwania kajdan zła, zerwania pęt niewoli”. Co to znaczy w praktyce? Odwróć się od swoich grzechów, idź do spowiedzi, przebacz tym, z którymi wiążą Cię kajdany nienawiści i gniewu. Nie jesteś w stanie – to się zdarza – proś Boga by Cię do tego uzdolnił. Odpuść tym, których nękasz w ten czy inny sposób, czy to nieustannym wpędzaniem w poczucie winy, czy wykorzystywaniem, przemocą fizyczną, psychiczną. Nie wyżywaj się na tych, nad którymi masz władzę (psychiczną, fizyczną): podwładnych, dzieciach, partnerze… Masz ją tylko na chwilę i to by „sadzić i budować” a nie „burzyć i niszczyć”. W końcu nie masz etatu jeźdźca apokalipsy.

Potem, żeby się zbytnio sobą nie zajmować i nie myśleć na jaki heroizm właśnie się zdobywasz, zwróć swoją uwagę na „biednych, głodnych, samotnych, nagich i chorych”. Czy nie masz nikogo takiego wśród swoich bliskich? W niedalekim otoczeniu? Nie zbawiaj ludzi z drugiego końca świata, zajmij się tymi, których masz pod nosem.

Może dzisiaj trudno spotkać kogoś, kto jest nagi, ale na pewno znasz kogoś, komu brakuje zupełnie podstawowych rzeczy. Nie znasz? Ok. Być może jednak jest obok Ciebie ktoś, kto jest „nagi”, bo publicznie został pozbawiony godności – możesz wziąć go w obronę, to jak okryć płaszczem jego wstyd. Przypomnij sobie, ile razy w Twoim towarzystwie obgadywano kogoś znajomego, albo ile razy byłeś świadkiem poniżania kogoś, a nie zareagowałeś.

Głodnych znajdziesz na pewno, a jeśli nie, w każdym kościele jest puszka na biednych, a w każdym mieście żebracy. Może się jednak zdarzyć, że naprawdę głodnych ludzi masz w sowim domu. Głodnych twojej obecności, twojej uwagi, twoich uczyć. Podziel się… przede wszystkim sobą.

Jeśli tak przeżyjesz Wielki Post, rzeczywiście będzie Wielki.