Uwierz… i zapnij pasy
Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary». Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. (Łk 17, 5-10)
Komentarz:
Spotkałam ludzi, wcale nie mało, którzy byli przekonani, że te słowa są tajną instrukcją ukrytą w Biblii, która pozwala wtajemniczonym posiąść szczególną moc i władzę nad otaczającą nas rzeczywistością. Ten werset i kilka innych, w których Jezus mówi: „Twoja wiara cię uzdrowiła” (Mk 5,34; Łk 17,9; Łk 18,42 i inne), miały być dowodem na to, że kto posiądzie wiarę, posiądzie władzę i moc czynienia cudów. Wiarę rozumieli przy tym jako silne przekonanie na jakiś temat, które miało niejako zmusić Boga, czy „wszechświat”, bo różnie się na to zapatrywali, do tego, żeby sprawy potoczyły się według ich dyspozycji.
Kiedy o tym myślę, przypominają mi się słowa o. Pio, który oskarżony o to, że wywołuje swoje stygmaty siłą własnej sugestii, poradził oskarżycielowi, żeby ten myślał usilnie, że jest baranem, a potem obserwował, czy rzeczywiście rosną mu rogi. Sądzę, że rada o. Pio dobrze oddaje absurd takiego podejścia do wiary. Wiara nie jest magiczną sztuczką, która miałaby nas doprowadzić do tego, aby wszystko wokół w nadprzyrodzony sposób urządzić według naszego widzimisię. Wiara nie jest siłą sugestii, ani magicznym prawem przyciągania. A każdy kto chce w nadprzyrodzony sposób kontrolować rzeczywistość, niebezpiecznie zbliża się do okultyzmu i magii, a oddala od prawdziwej wiary.
Znam też ludzi, nawet jeszcze więcej, którzy twierdzą, że są osobami wierzącymi, ale niepraktykującymi. Rozstrzygające o ich wierze miałoby być przekonanie, które żywią, że Bóg istnieje, i że jest stwórcą wszystkiego. Zastanawiam się zawsze, kiedy słyszę podobną deklarację, czym taka postawa różni się od postawy szatana. On przecież też jest przekonany o tym, że Bóg istnieje i że jest stwórcą wszystkiego, ale to przekonanie również nie skłania go do tego, żeby być „praktykującym”, czyli żeby służyć Bogu.
Myślę, że wszystkiemu winien błąd tego co bierzemy za wiarę. Wiara w sensie ewangelicznym nie jest abstrakcyjnym głębokim przekonaniem o czymś, np. o tym, że Bóg istnieje. Wiara jest ZAUFANIEM Bogu. Zaufanie to wynika z relacji z Bogiem i prowadzi w naturalny sposób do posłuszeństwa Bogu, czyli poszukiwania, odczytywania i wypełniania Jego Woli. Takie zaufanie zmienia wierzącego w sługę Boga i narzędzie bożej ingerencji w świecie.
I wtedy wystarczy wiara tak mała jak ziarenko gorczycy, które nie przez przypadek zostało przez Jezusa przywołane. Ponieważ w tamtej części świata jest mniejsze nawet od naszego ziarenka maku. A które wsadzone w ziemię sprawia, że wyrasta z niego krzew wielkości trzech, a nawet czterech metrów. Jezus użył tego przykładu, żeby pokazać jak wielki potencjał i jak wielka siła drzemie w zaufaniu Bogu, choćby najmniejszym. Sprawia ono, że dzieją się rzeczy niemożliwe – bo tak należy rozumieć metaforę morwy, która sama miałaby się wyrwać razem z korzeniami i rzucić w morze. Drzewo morwy to też symbol. Ma ono tak długie i silne korzenie, że każdy słuchający tej przypowieści rozumiał, że Jezus mówi o rzeczy dla człowieka nieosiągalnej.
Nie chodzi więc o to, żeby Bóg pomnażał naszą wiarę. Bo wiara, to decyzja o zaufaniu Bogu, na którą musimy zdobyć się sami. A potem zapnijmy pasy, bo będą się działy rzeczy na miarę bożych, a nie naszych możliwości.

To jest blog chrześcijański. Znajdziesz tu informacje o niezwykłych świętych, o najważniejszych chrześcijańskich cudach i relikwiach. Poznasz treść najważniejszych objawień maryjnych z całego świata, znajdziesz swój prywatny modlitewnik. Możesz też wziąć kilka lekcji walki duchowej, albo poczytać komentarze do najciekawszych fragmentów Ewangelii.
JG