więźniowie za wiarę

Wiara, która kosztuje – o prześladowaniach chrześcijan

Chrześcijanie dalej giną. Na różnych kontynentach wyznawcy Chrystusa doświadczają brutalnej przemocy, dyskryminacji lub społecznej dyskredytacji. Ten tekst jest refleksją duchową nad tym, jak w świetle Ewangelii można zachować wytrwałość i świadectwo wiary w obliczu globalnej wrogości.

………………………

Są takie kraje, w których posiadanie Biblii jest nielegalne. Tak samo jak posiadanie różańca albo noszenie krzyżyka. Nielegalne jest również spotykanie się z innymi, nawet prywatnie, na modlitwie we własnym domu. Głoszenie Ewangelii karze się śmiercią. Policja czuwa nad wyłapywaniem takich „przestępców”, a wymiar sprawiedliwości przykładnie ich karci. (Azja Środkowa)

Są takie kraje, w których nikt nie bawi się w podobne kurtuazje. Chrześcijan wywleka się z domów, kościołów, szkół i misji. Pali się dobytek ich życia, gwałci kobiety, zabija wszystkich bez względu na płeć i wiek. Śmierć jest tam chrześcijanom wymierzana bardzo „demokratycznie”. Tam święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc obchodzi się w szczególny sposób — poprzez urządzanie masowych rzezi na gromadzących się w świątyniach wierzących. (Afryka Subsacharyjska)

Są i takie kraje, w których nie ma miejsca na żadną religię. Nie tylko chrześcijańską. A inwigilacja posunięta do granic możliwości, dzięki zaawansowanym technologiom, sprawia, że jedyna bezpieczna forma modlitwy to nie ta wypowiedziana we własnym domu za zamkniętymi drzwiami, ale ta wypowiedziana w myślach. (Azja Wschodnia)

Są takie kraje, w których religia cieszy się wolnością, chrześcijaństwo siłą rzeczy też. Ale nie wiedzieć czemu, z chrześcijanami walczy się w ten sposób, że robi się z nich idiotów, przypisując im — razem z wiarą w Chrystusa — wyznawanie teorii o płaskiej ziemi, geocentryzm, zacofanie i homofobię.

Zatem na większości kontynentów trwa jakaś forma walki z chrześcijaństwem. W Azji i połowie Afryki — potworne prześladowania i dyskryminacja. W Europie, Stanach Zjednoczonych i rosyjskiej części Azji — systematyczna dyskredytacja.

Walkę z chrześcijaństwem prowadzą — choć w różny sposób — religijni fanatycy, ekstremiści islamscy, bojówki afrykańskie, autokratyczne rządy i globalne agendy polityczne. W jednych miejscach odbiera się chrześcijanom życie, wtrąca do więzień, torturuje i zadaje wszelkie możliwe cierpienia fizyczne i psychiczne. W innych zadaje się im śmierć społeczną — ośmieszając, tworząc czarny PR i szerząc antywartości.

To jest rzeczywistość chrześcijan w 2025 roku na całym świecie. Jeden na siedmiu doświadcza skrajnej formy prześladowań, dwóch na pięciu — jakiejś formy dyskryminacji, większość pozostałych — dyskredytacji. A poza tym wszyscy, bez wyjątku, przez 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku bierzemy udział w wojnie — najtrudniejszej z możliwych: duchowej.

Dlatego jeśli jest jakiś fragment Ewangelii, który chcielibyśmy przeskoczyć, pominąć, wykreślić, to ten zapewne mieści się w TOP 5. Odkąd padły te słowa, wyznawcy Chrystusa w różnych częściach świata, z różnym nasileniem i na różne sposoby, ale jednak — nieprzerwanie — doznają prześladowań ze względu na swoją wiarę.

Jest coś niepojętego w tym antychrześcijańskim zacietrzewieniu. Jeśli spojrzeć na nie z odpowiedniego dystansu — globalnie i na przestrzeni wieków — trudno nie dostrzec jego ponadnaturalnej natury. Jakby siły zła przypuszczały nieustanny atak na wyznawców Jezusa, rękoma tych, którzy w swoim sercu zdecydowali odwrócić się od Boga.

Ale nawet oprawcy, dopóki żyją, nieustannie są przedmiotem troski Boga i Jego walki o ich zbawienie. To dlatego chrześcijanie na całym świecie ciągle na nowo odczytują sens zdumiewających słów Jezusa: będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Boża miłość działa nieustannie, pomimo zła. Również względem tych, którzy są jego wykonawcami.

Ewangelia:
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: ”Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: ”Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?”. Jezus odpowiedział: ”Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz „nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: ”Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”. (Łk 21,5-19)